Obudziłem się o 14 z strasznym bólem głowy , zwanym kacem . El jeszcze spała, więc mogłem zrobić śniadanie. Spojrzałem jeszcze przed zejściem do kuchni na telefon. "56 nieodebranych połączeń - Jane " . Że co ? Jane chciała ze mną rozmawiać . Nacisnąłem tylko przycisk " zadzwoń" i czekałem na odebranie przyjaciółki mojej siostry.
-Lou?! Tak dobrze że dzwonisz! Sky jest w szpitalu! - powiedziała szybko i zdenerwowanie.
-Nie rób sobie ze mnie żartów. - powiedziałem.
-O mój boże Louis , czy ty jesteś aż tak głupi?! Szpital ten zaraz obok Nando's , cześć!
-Nie rób sobie ze mnie żartów. - powiedziałem.
-O mój boże Louis , czy ty jesteś aż tak głupi?! Szpital ten zaraz obok Nando's , cześć!
*Oczami Jane*
-O mój boże Louis , czy ty jesteś aż tak głupi?! Szpital ten zaraz obok Nando's , cześć!
Nie wytrzymywałam psychicznie. Wypadek Sky , głuchota i zarazem głupota Louisa?! Dowiedziałam się wczoraj o tym wypadku , nie mogłam zwlekać , zadzwoniłam do Louisa. Jak na złość nie odbiera. A ze Sky co? W śpiączce jest. Gdy moja przyjaciółka wyzdrowieje, obiecuję jak matkę kocham, wyprowadzimy się razem do Francji na studia. I tak planowaliśmy od półtorej roku.Po chwili z sali której leżała Sky , wyszedł lekarz.
-Pani jest kimś z rodziny od Sky Tomlinson? - spytał .
-Nie , lecz jestem jej przyjaciółką.
-A nie ma teraz nikogo z rodziny??
-Niestety.
-To zapraszam do gabinetu.
Szłam wzdłuż białego korytarza , mijając jednoosobowe śnieżnobiałe siedzenia. Było mi strasznie przykro patrzeć , na zapłakane osoby. Mimo to nie traciły wiary. Jakże cieszyłam się ze szczęścia innych , co mi dodawało otuchy. Nim się zorientowałam byłam już pod gabinetem. Weszłam do pomieszczenia. Dobrze że usiadłam, bo ta wiadomość , odmieniła moje życie o 360 stopni.
-Pani jest kimś z rodziny od Sky Tomlinson? - spytał .
-Nie , lecz jestem jej przyjaciółką.
-A nie ma teraz nikogo z rodziny??
-Niestety.
-To zapraszam do gabinetu.
Szłam wzdłuż białego korytarza , mijając jednoosobowe śnieżnobiałe siedzenia. Było mi strasznie przykro patrzeć , na zapłakane osoby. Mimo to nie traciły wiary. Jakże cieszyłam się ze szczęścia innych , co mi dodawało otuchy. Nim się zorientowałam byłam już pod gabinetem. Weszłam do pomieszczenia. Dobrze że usiadłam, bo ta wiadomość , odmieniła moje życie o 360 stopni.
*Oczami Louis'a*
Biegłem ile sił w nogach do szpitala, w którym znajdowała się moja siostra. Gdy już tam dotarłem, musiałem się spytać o dalszą drogą recepcjonistki .
-Przepraszam gdzie leży Sky Tomlinson?
-Pokój 678,piętro 3.Przepraszam,czy ty przypadkiem nie jesteś Louis Tomlinson z zespołu One Direction? - spytała podekscytowana.
-Tak to ja, ale przepraszam , nie mam czasu .
Wyruszyłem w poszukiwaniu schodów, pozostawiając w tyle osłupiałą recepcjonistkę. Gdy już je znalazłem, pobiegłem na wskazane piętro czyli 3. Tam zamiast cieszącej się , zastałem płaczącą Jane.
-O mój boże , Jane, co się stało?!
-Bo.. z b - badań wynikło że on- ona ma ...
~~~~~~~~~~~~
Jak myślicie o co chodziło Jane?
Zapraszam do komentowania, oraz braniu udziału w ankiecie po prawej stronie ;)
Hej:) mam nadzieje że nie będziesz nas długo trzymać w nieprawności:) co wydarzy się dalej... czekam z niecierpliwością na rowzój wydarzeń :* super rozdział, dzięki:* dziś walnetynki:* Kocham Cię:*
OdpowiedzUsuńOMG! Pisz szybciej! Nie umiem się doczekać. Co stanie się Sky ? Dzisiaj walentynki. ! Aj Loffiu ♥
OdpowiedzUsuńSzczęśliwych walentynnek !<3 A co to do rozdziału... CUDOWNY. PISZ PISZ PISZ. CZKEAM. @Swag_on_Juustin
OdpowiedzUsuńMyślę, że okaże się, że Sky ma raka. Ale chce już przeczytać następny. + rozdział jest dłuższy ! Jestem dumna ! :3
OdpowiedzUsuń@agniusiek